Pozwól mi coś powiedzieć

Do przedszkola Król Maciuś chodzą dzieci w wieku od 3 do 6 lat. Najstarsze są w grupie zerówkowej przygotowującej się do szkoły. Nie pierwszy rok chodzą do przedszkola, więc dobrze wiedzą jakie zasady obowiązują w grupie i jak należy się zachowywać. Ich pani często im o tym przypomina, zwracając uwagę na to, że stanowią przykład dla maluchów i średniaków.

We środę, jak zwykle po śniadaniu, miały się rozpocząć normalne zajęcia. Pani Grażyna przygotowała bardzo ciekawy temat.

- Tematem dzisiejszych zajęć będą domowe zwierzęta – powiedziała pani.

- To suuuper! – odpowiedziały chórem dzieci.

Pani Grażyna przygotowała plansze przedstawiające różne zwierzęta domowe, te żyjące w zagrodzie, na podwórku a także w domu. Dzieci siedziały wygodnie na dywanie a pani pokazała pierwszą planszę na której były zwierzęta rogate – krowy, barany, kozy.

- Powiem wam teraz… – zaczęła pani Grażyna, lecz musiała przerwać.

Dominik tak szturchnął Karola, że Karol się zachwiał i przechylił w stronę Emilki, która musiała się podeprzeć ręką, aby się nie przewrócić. Dominik zachichotał. Wszystkie dzieci zamiast patrzeć na panią Grażynę, odwróciły się w stronę Dominika.

- Dlaczego szturchasz kolegę? – zapytała Dominika pani.

- A proszę pani, bo Karol się na mnie patrzy i robi dziwne miny – poskarżył się Dominik.

- Wcale, nieprawda – skomentował Karol – to on się na mnie patrzy i robi dziwne miny.

- Uspokójcie się chłopcy i słuchajcie co mam wam do powiedzenia o zwierzętach.

Przez chwilę panował spokój i pani Grażyna zaczęła opowiadać o zwierzętach rogatych.

- A u mojej babci na wsi, też są krowy i jeszcze koń! – przerwał pani Leon.

- Ale nikt cię o to nie pyta – powiedziała pani – więc proszę nie przerywaj mi.

- On tak zawsze, proszę pani, nikt go nie pyta a on się odzywa – poskarżył na Leona Tomek.

- Wiesz Tomku, że to nieładnie skarżyć na kolegę – skarciła go pani Grażyna.

- A on też na mnie skarży – odciął się Tomek.

- Proszę się uspokoić, bo nie mogę prowadzić zajęć – powiedziała pani Grażyna.

Podniosła do góry planszę ze zwierzętami, aby wszystkie dzieci dobrze widziały i już miała rozpocząć zajęcia a tu nagle coś stuknęło. To znowu Dominik. Bawił się stojącymi obok klockami i jeden upuścił na podłogę. Wszystkie oczy skierowały się w tą stronę.

- No i co robisz? – skarciła Dominika Basia.

- No co, no co, klocek wypadł mi z ręki – odpowiedział Dominik i zaczął zbierać rozsypane klocki.

- Zostaw te klocki – powiedziała pani – pozbierasz później, teraz uważaj.

- A więc domowe zwierzęta rogate… - rozpoczęła pani, gdy nagle usłyszała jakiś szmer.

To Zosia i Martynka rozmawiały sobie o czymś, nie zwracając w ogóle uwagi na to co mówi pani.

- Dziewczyny może ja wam przeszkadzam? – zapytała pani Grażyna. Jeśli macie coś ciekawego do powiedzenia, to proszę.

- Nie my tylko tak… - odpowiedziała Martynka.

Bardzo proszę o spokój i uwagę, bo nigdy nie skończymy tych zajęć. Pani Grażyna zaczęła kontynuować. W tym momencie spojrzała na zegar wiszący w sali i okazało się, że za 5 minut przychodzi do przedszkola Dziadek Bach i wszyscy muszą udać się do sali rekreacyjnej.

- Koniec zajęć – powiedziała pani Grażyna.

- Ale przecież nie było żadnych zajęć - zmartwił się Dominik.

- A czy to moja wina? – zapytała pani Grażyna – ja byłam przygotowana i chciałam wam przekazać tyle ciekawych wiadomości, ale mi nie pozwoliliście. Teraz musimy iść na koncert Dziadka Bacha. Mam dla was jeszcze zadanie do przygotowania na jutro. Dzieci, które mają jakieś domowe zwierzątko, niech zastanowią się, co mogły by o nim opowiedzieć swoim kolegom. Jutro to wy poprowadzicie zajęcia.

- Zgoda? – zapytała pani Grażyna.

- Zgoooda! – wykrzyknęły dzieci.

- Ale super! – pomyślał Dominik – ja mam takie zwierzątka, których nikt nie ma i pewnie nikt o nich nie słyszał.

Dominik dostał w prezencie urodzinowym od swojego wujka patyczaki. Hodował je w akwarium takim, jak hoduje się rybki, tylko bez wody.

W domu Dominik zapytał tatę co można powiedzieć o patyczakach, jak wyglądają, skąd pochodzą, czym się odżywiają.

- Może zabierzesz do przedszkola książkę o patyczakach, którą dostałeś od wujka – zaproponował tato – jest tam dużo ilustracji i będziesz mógł pokazać dzieciom jak wyglądają te dziwne zwierzęta.

- Suuuper! – ucieszył się Dominik – moja opowieść będzie najciekawsza.

Tego dnia Dominik szybko zjadł kolację i bez marudzenia poszedł spać. Nie mógł się doczekać następnego dnia, kiedy w przedszkolu opowie dzieciom o patyczakach. Książkę o patyczakach położył sobie obok butów, aby mieć pewność, że jej nie zapomni.

Następnego dnia szybko wstał z łóżka, ubrał się i jeszcze poganiał mamę, żeby się nie spóźnić do przedszkola. W przedszkolu wszystkie dzieci były bardzo przejęte i w spokoju oczekiwały godziny rozpoczęcia zajęć. Pani Grażyna zauważyła, że ten spokój bierze się stąd, że dzieci bardzo chcą opowiedzieć o swoich domowych zwierzątkach.

Jak zwykle po śniadaniu, dzieci zebrały się w swojej sali, usiadły na dywanie i w ciszy czekały na rozpoczęcie zajęć. Pani Grażyna zdziwiona takim zachowaniem ale też ucieszona, zapytała na wstępie o jakich zwierzętach będą dzieci opowiadały. Najwięcej dzieci chciało opowiedzieć o psach, kotach, rybkach.

- Ja opowiem o patyczakach! – pochwalił się Dominik.

- Ooooo, co to są patyczaki? – zainteresowały się dzieci.

- To może zaczniemy nasze zajęcia od patyczaków… – zaproponowała pani Grażyna.

- Tak, tak, tak !– krzyczały dzieci.

Dominik był bardzo dumny, że to właśnie on ma takie niespotykane i rzadkie zwierzęta i może o nich opowiedzieć tyle ciekawych rzeczy.

- To proszę Dominiku, zaczynaj – poprosiła pani.

Dominik stanął na środku sali, otworzył przyniesioną książkę i rozpoczął.

- Patyczaki to takie małe zwierzątka…

Wtem, ktoś zapukał do drzwi.

- Proszę – powiedziała pani Grażyna.

Do sali weszła pani dyrektor.

- Przepraszam bardzo, że przerywam zajęcia, ale mam komunikat – powiedziała.

- Jutro zaraz po śniadaniu przyjedzie do nas teatr kukiełkowy z przedstawieniem o ekologii. To bardzo ważny temat, więc się zgodziłam. Proszę jutro nie rozpoczynać żadnych zajęć, bo weźmiecie udział w przedstawieniu. Dziękuję za uwagę i jeszcze raz przepraszam.

Pani dyrektor wyszła a dzieci zaczęły szeptać i zastanawiać się co to właściwie jest ta ekologia.

- Proszę o spokój, wasz kolega chce opowiedzieć o patyczakach – uciszała dzieci pani Grażyna.

A więc moje domowe zwierzątka to patyczaki – zaczął Dominik.

Wtedy znowu ktoś zapukał do drzwi. Weszła pani Ala - nauczycielka języka angielskiego.

- Mogę na chwilę przerwać, chciałam coś zakomunikować – powiedziała.

- Proszę – pozwoliła pani Grażyna.

- Chciałam wam powiedzieć, że jutro nie będzie zajęć z języka angielskiego. Muszę pilnie wyjechać – wytłumaczyła się pani Ala.

- Dobrze, dziękujemy! – powiedziała pani Grażyna.

- Dominiku, proszę, mów dalej – zwróciła się do Dominika pani Grażyna.

- Ale co mam mówić? – zastanowił się Dominik – taki miałem wspaniały plan a teraz już wszystko zapomniałem.

- Widzisz Dominiku – powiedziała pani Grażyna – tak to jest, jak nam ktoś ciągle przerywa to trudno jest się skupić. Zastanów się spokojnie co chciałeś powiedzieć i opowiadaj o swoich patyczakach.

- Tak, opowiadaj, to bardzo interesujące – domagały się dzieci – bardzo jesteśmy ciekawe jak wyglądają te patyki.

- Patyczaki, nie patyki – sprostował Dominik.

Dominik wziął przyniesioną z domu książkę o patyczakach i otworzył na pięknej fotografii dorosłego owada. Podniósł ją do góry, aby wszyscy zobaczyli i zaczął opowiadać. W tym momencie zadzwonił telefon pani Grażyny.

- Przepraszam was dzieci, muszę odebrać, na ten telefon czekam od samego rana – wyjaśniła pani – to bardzo ważna sprawa.

Dominik opuścił książkę, położył ją na stoliku i czekał aż pani Grażyna skończy rozmawiać. Rozmowa trwała chwilę, po czym pani Grażyna powiedziała.

- Bardzo was przepraszam, ale będę musiał wyjść. Poproszę panią dyrektor aby mnie zastąpiła.

- A moja opowieść o patyczakach! – zaniepokoił się Dominik.

- Trudno, Dominiku – powiedziała pani – Nie było dzisiaj sprzyjających warunków, abyś mógł zaprezentować swoją opowieść o tak oryginalnych zwierzętach. Tak się czasem zdarza, gdy ktoś lub coś nam przeszkadza, to nie możemy powiedzieć tego, na czym nam bardzo zależy. Rozumiem, że się przygotowałeś, przyniosłeś ciekawą książkę i nic z tego nie wyszło. Na pewno jest ci bardzo przykro i smuto.

- Tak, jest mi przykro i smutno i jestem zły – powiedział Dominik.

- Wczoraj, mi też było przykro i smutno, kiedy nie mogłam wam opowiedzieć o domowych zwierzętach – poskarżyła się pani Grażyna. Niektórzy z was bardzo mi przeszkadzali.

Dzisiaj była podobna sytuacja. Tylko, że dzisiaj, osoby które przerywały nam zajęcia miały ważne powody a wczoraj takich powodów nie było. Przeszkadzaliście mi w zajęciach swoim złym zachowaniem, brakiem szacunku i do mnie i do dzieci, które chciały wysłuchać tego co miałam do powiedzenia. W rezultacie nie zrealizowałam swoich zajęć i nie dowiedzieliście się ciekawych rzeczy, tak jak dziś. W dalszym ciągu nic nie wiecie ani o zwierzętach domowych ani o patyczakach. A mogło być tak ciekawie.

- Czy warto przeszkadzać innym? – zapytała pani.

Zapadła cisza. Nikt się nie odzywał.

- Nie warto przeszkadzać. Warto słuchać uważnie i dowiadywać się ciekawych rzeczy – podsumował Dominik.

- Postarajcie się o tym pamiętać – poprosiła pani Grażyna i wyszła z sali.

 

autorka
Anna Laszczyk

Wszelkie prawa zastrzeżone © Autorskie Przedszkole Niepubliczne Król Maciuś im. Janusza Korczaka 2005-2008
TYPO3 Development by Marcus Biesioroff